NIEPEŁNOSPRAWNY – NIEWIDZIALNY

 

wozekNie, nie jestem osobą niepełnosprawną, tak się po prostu złożyło ,że bywam teraz częściej w towarzystwie osoby, która ma pewne ograniczenia ruchowe. I właśnie kontakt z nią uświadomił mi parę rzeczy.

Komisja ZUS

Można by rzec –wyrocznia! bo tam wreszcie możesz się dowiedzieć czy naprawdę jesteś chory czy też tylko udajesz. Ciekawe jest również to ,że przy chorobach nieuleczalnych, komisję ZUS trzeba zaliczyć średnio co trzy lata. Widocznie ZUS jest jedyną instytucją ,która wierzy w cuda…

Ciekawa jest również niemożność porozumienia się urzędów które wydają orzeczenia w sprawie niepełnosprawności. I tak najpierw komisja ZUS orzeka ,że jesteś osobą niepełnosprawną i nie możesz pracować, ale żeby uzyskać kartę postojową dla niepełnosprawnych musisz stawić się na kolejną komisję tym razem Urzędu Miasta. Tak, jakby urzędy nie mogły sobie przekazać takiej informacji. Trzeba mieć końskie zdrowie ,żeby zaliczyć  te wszystkie komisje! Inna rzecz ,że dzięki takiemu działaniu, ile ludzi ma zatrudnienie!

Miejsce postojowe

Kiedy do wspólnoty mieszkaniowej wpłynęło pismo z prośbą o ustalenie miejsca postojowego dla osoby niepełnosprawnej, potwierdzone odpowiednim orzeczeniem z ZUS-u i Urzędu Miasta, komentarz niektórych współlokatorów był zaskakujący:

„każdy by tak chciał ,bo jest mało miejsc parkingowych i wszyscy mają problemy z parkowaniem”

No cóż, wypadałoby tylko życzyć oby się to życzenie spełniło…

I jak mówi znajoma pani doktor – nie ma zdrowych ludzi, są tylko nie zdiagnozowani…

 

Przebywając w towarzystwie osoby, która ma problemy z poruszanie się, zauważyłam jedną rzecz – ludzie nie bardzo wiedzą jak się zachować.  Ludzie wiedzą ,że nie należy się przyglądać, więc widząc taką osobę omijają ją  wzrokiem i udają ze jej tam nie ma. To powoduje ,że taka osoba nie ma co liczyć na jakąkolwiek pomoc. Nie chodzi o to żeby zrobić wszystko za taką osobę, trzeba jej też dać szansę na bycie samodzielnym, ale kiedy ewidentnie widać ,że sobie nie radzi, wystarczy zapytać czy jej nie pomóc. Jak nie będzie chciała naszej pomocy to po prostu powie! W supermarkecie tylko czteroletnie dziecko zareagowało jak trzeba, kiedy uparta puszka z fasolką wylądowała na ziemi:

-Spadło ci gapciu! – powiedział czterolatek podając puszkę. Na pożegnanie pomachał tłustą łapką i pomaszerował za mamą.

A i jeszcze jedno – niepełnosprawność nie jest zaraźliwa! Możecie mi wierzyć – sprawdziłam na sobie :)

1 Komentarz

  1. Bardzo dobry tekst. Jako osoba niepełnosprawna dziękuję Ci za zdrowe i normalne podejście do tematu oraz właściwe spostrzeżenia. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.