SOR czyli Szyderczy Odział Ratunkowy

Kiedy w niedziele rano do kuchni weszła moja córka z okiem Cyklopa i grobowym głosem powiedziała:

- Mamo, spuchło mi oko czy coś…

Wiedziałam że to będzie niezapomniany dzień.

 

Jak wiadomo coś takiego jak SOR okulistyczny w Krakowie nie istnieje. Już jakiś czas temu wszystkie gazety rozpisywały się o przypadku pewnej krakowianki, która przez parę godzin szukała pomocy u  okulisty po wszystkich szpitalach. Terminowe wizyty u okulisty są już za jakieś 4 miesiące, a w nagłych przypadkach najlepiej przyłożyć sobie herbatę i cierpliwie czekać. Na co ? na cud, oczywiście.

Z tą perspektywą ruszyłyśmy  na podbój SOR-u. Po przeglądnięciu Internetu i zapoznaniu się z przygodami tych , którzy już te ścieżki przetarli ,wybrałyśmy szpital Rydygiera.

Szpital jak szpital, wielkie wejście i na szczęście duży kierunkowskaz – SOR.

Potem to już zawiłe korytarze i tajemne przejścia i o to stanęłyśmy u bram rejestracji.

W poczekalni jakieś 8 osób- czyli jak wyjdziemy przed północą będzie dobrze.

Pani w rejestracji obrzuciła nas niechętnym wzrokiem i zapytała:

- Co się dzieje?

- Córka potrzebuje pomocy okulistycznej, bo jak pani widzi, ona raczej nic nie widzi.

- To trzeba będzie długo czekać na konsultację u internisty…

- Przecież mówię Pani że to chodzi o okulistę, widzi Pani że całe oko zapuchnięte.

- Ja tam nie wiem, nie jestem lekarzem, a procedura jest taka że najpierw internista ,a potem on może skierować do okulisty. A jak Pani widzi oczekujących jest dużo ,więc to może potrwać parę godzin, nawet do 6.

- Rozumiem, a czy jest jakiś inny SOR w Krakowie z okulistą?

- Nie wiem, jak tu nie jestem od udzielania informacji. Więc wypełnia Pani formularz, czy nie?

-Mama – odezwało się moja córka – bierz ten formularz! Kanapki mam, termos z herbatą też, karty i dwie gazety również –damy radę!

Jak widać moja córka do okupacji szpitala przygotowała się solidnie.

-To poproszę  ten formularz…

- Jak tam Pani chce, ale uprzedzam że to może potrwać.

-OK.,ok- telewizor widzę włączony, akurat mam zaległości w serialach to chętnie obejrzę- uśmiechnęłam się promiennie do pani w rejestracji.

Wypełniony i podpisany formularz oddałyśmy do rejestracji – była godzina 13.00.

Siedzący obok mnie starszy pan ,przyglądał mi się z taką nachalnością ,że w końcu nie wytrzymałam i przesiadłam się na inne miejsce. Siedząca obok dziewczyna, poderwała się i mocno chwiejnym krokiem podeszła do rejestracji.

- Ja już czekam dwie godziny na tego pier…lekarza! długo jeszcze! ja tu umieram !

- Mówiłam Pani że to może długo potrwać….

- Ale mnie jest słabo! Zaraz umrę!

- Proszę pani, właśnie dwie karetki przywiozły ciężkie przypadki, lekarz musi się najpierw nimi zająć..

- A jak mnie karetka przywiezie to też się będzie musiał mną zająć?!

- No tak bo karetki mają pierwszeństwo…

- Edek, idziemy ! umrę sobie na chodniku, a ty zadzwonisz po karetkę!

- ale co ty Ela, poczekajmy jeszcze…

- Nie ma tak! idziemy! umrę sobie na chodniku przed szpitalem!- i wyszła.

Edek pozbierał resztę rzeczy i też wyszedł przed budynek.

Widziałam przez okno jak z godnością i stoickim spokojem wypalili sobie papieroska, a potem weszli na trawnik. Jakiś czas tam postali , a potem gdzieś sobie poszli.

Do rejestracji dotarła kolejna osoba.

- Dzień dobry, ja potrzebuję pomocy okulisty, bo …

- Tu jest formularz, ale do lekarza długa kolejka i trzeba będzie czekać parę godzi…

- Do okulisty?

- Nie do internisty.

- Ale tłumaczę Pani ,że mam uszkodzoną gałkę oczną i nic nie widzę…

- Taka jest procedura, najpierw internista, a potem okulista.

- A długo to potrwa?

- No jakieś parę godzin…

- No to nie! Poszukam gdzie indziej.

I kobieta wyszła.

- Mama – zaszeptała moja córka – ty nie masz takiego wrażenia, że ona odstrasza pacjentów?

- Mam – kiwnęłam głową – ale taka jest procedura.

Minęła godzina.

- Mama chcesz cukierka? mam owocowe –poinformowała mnie córka z dumą.

Zjadłam cukierka.

- A kanapkę, chcesz? –

- To ty naprawdę masz kanapki?- zdziwiłam się – myślałam że to taki blef!

- No co ty? ja wszystko mam – uśmiechnęła się moja córka – no, nie wszystko-poprawiła się -kawy nie mam.

- Kawę to sobie kupimy w automacie –pocieszyłam ją.

I stał się cud! Moja córka została wezwana do lekarza. Po 1 godzinie i 15 minutach stanęła przed obliczem internisty. Po jakiś 30 sekundach wyszła ze skierowaniem do okulisty.

- Jedziemy na 8 piętro!

Po kolejnych 20 minutach wyszłyśmy z oddziału okulistycznego ! Z receptą i diagnozą!

Kolejny cud!

 

A największy paradoks tej sprawy jest taki ,że jak się wzywa karetkę przez telefon to dyspozytor z opisu musi wywnioskować co się dzieje i jaki potrzebny będzie lekarz. A w rejestracji szpitala widząc człowieka z opuchniętym okiem, pani nie może wywnioskować, że potrzebny mu jest jednak okulista a nie internista.

Ot – taka szydercza procedura.

40 Komentarze

  1. Norma. Przyjeżdżam z córką ze skierowaniem od internisty do szpitala. Córka po upadku wymiotuje, ma problemy z utrzymaniem równowagi, jest drażliwa.
    Pani w rejestracji do mnie, ze to pewnie infekcja. Macham skierowaniem, pani wzrusza ramionami i oświadcza, ze jak tam sobie chcę, ale mamy parę godzin czekania.
    Lekarz przyjął nas po 40 minutach, po kolejnych 10 byliśmy już przyjęci na oddział, córce pobrano krew i skierowano na tomografię głowy.
    W sumie spędziliśmy trzy dni na obserwacji na oddziale chirurgii, na wypisie córka ma wpisane wstrząśnienie mózgu.
    No ale pani w rejestracji wiedziala lepiej…

    • opuchnięte oko – bakteryjne zapalenie spojówki i rogówki z ubytkami nabłonka rogówki-wymaga leczenia antybiotykiem ,podawanym nawet co pół godziny.Do powikłań procesu zapalnego należą m.in. :

      blizny rogówki,rozległa martwica rogówki,przebicie rogówki z tworzeniem zrostów przednich i bielma
      rozszerzenie się zapalenia na twardówkę, naczyniówkę, a nawet siatkówkę i nerw wzrokowy, ropień ciała szklistego, zapalenie wnętrza gałki ocznej, zapalenie całego oka.
      Bardzo chętnie poszłabym do przychodni -szkoda tylko że terminy są dopiero na listopad,a lekarze mają tyle pacjentów że nie chcą przyjmować tych dodatkowych.Przerabiałyśmy to w tamtym roku -skończyło się na wizycie prywatnej-100 zł.

      • a ile średnio płaci sie u stomatologa za ząbka? oko czy ząb ważniejszy w tej kwestii czasu?? pozdrawiam

  2. Ja byłam w ubiegłym tygodniu z synkiem (1,5r) na SOR w Nowym Tomyślu. Obsługa expresowa, na pediatrę czekaliśmy ok 5-10 min ale… pani doktor stwierdziła, że gorączka 40 st. utrzymująca się od 2-3 dni nie jest wynikiem źle przeprowadzonego zabiegu tylko zaczerwienionego gardła a tłumaczenie, że biedak od 2 dni przeraźliwie płacze i krzyczy z bólu (stąd pewnie czerwone gardło) nie trafiło do cud lekarki! Odesłano nas do domu!

  3. No cóż ja byłem na sor w Rydygierze 2 razy i jestem w miarę zadowolony.Za pierwszym razem byłem z ciężarną żoną(bóle brzucha). Dość szybko się nią zajęli(co prawda ja na poczekalni czekałem bardzo długo, ale ona już miała opiekę). Drugi raz byłem z rozciętym palcem i też się mną zaopiekowali.Cała akcja trwała z półtorej-dwie godziny(z wypełnianiem dokumentów, pierwszym opatrunkiem, później szyciem itd). Więc moje przejścia z Rydygierem są ogólnie pozytywne.

  4. 3 lata temu miałam przyjemność skorzystać z pomocy szpitala.Opiszę od początku,nigdy nie miałam problemu ze zdrowiem,ewentualnie przeziębienie ,katar.Byl piątek rano,wstałam z lóżka z gorączką38,5 st opuchniętym gardłem i chrypą.Zadzwoniłam do pracy ,wziełam wolne ,wypilam herbatę ,aspirynę i położyłam się do łóżka.Po południu gorączka wzrosła i spuchłam tak że mialam problem z oddychaniem.paliło mnie w oskrzelach i ciężki kaszel,którego nie mogłam odkrztusić.Pojechałam do lekarza rodzinnego,dostałam antybiotyk,i jakieś tam leki.Jakoś przetrwałam noc,chociaż powiem szczerze miałam ochotę dzwonić po karetkę i żaluję że tego nie zrobiłam.Gdybym wiedziała co mnie czeka drugiego dnia.Sobota rano,przyjechała moja mama,gdy zobaczyła w jakim jestem stanie zawiozła mnie prywatnie do lekarza rodzinnego,ten natychmiast dał skierowanie do szpitala.Na izbie przyjęć byłyśmy o godź 11nastejzajęto się nami dopiero po godzinie 24rtej gdy krew poszla mi nosem,nie mogłam już oddychać i straciłam przytomność .Wtedy odrazu przewieziono mnie na odział zakaźny z podejrzeniem grypy.Grypę wykluczono,leczono mnie przez 3 tygodnie sterydami i podawano tchiocodin od kaszlu.Nie miałam żadnej konsultacji pulmologicznej,alergologicznej ani nic w tym stylu.Po trzech tygodniach wyszłam na wlasne żądanie widząc że nie ma większej poprawy.I w tedy przez rok zaczęłam batalię prywatnie u specjalistów.Pulmolog,alergolog,laryngolog,wydałam wszystkie oszczędości,zadłużyłam się i po pól roku odzyskałam głos.W między czasie straciłam pracę bo nikt nie będzie zatrudniał niemowy.Taka to u nas bezpłatna służba zdrowia.

  5. Proszę państwa tu naprawdę zbędny jest komentarz !!! ponieważ brak słów w polskim słowniku na określenie tego co dzieje się w służbie zdrowia i w ogóle w Polsce. Nie ma drugiego takiego kraju ABSURDÓW

  6. Smutne, ale prawdziwe. Nie wiem jakie wymagania zawodowe musi spełniać Pani z rejestracji, ale moim zdaniem za takie podejście powinna wylecieć z roboty. Na jej miejsce znajdą się chętni, którzy z uśmiechem podadzą formularz. To, że trzeba było czekać to trudno.. Bo to Polska – ale jak można na wejściu człowieka mniej lub bardziej potrzebującego traktować tekstem o 6 godzinach? Nie czaję.

  7. Tak to z Laikiem bywa…
    Droga Pani, pracuje jako pielegniarka w SOR od kilku lat. Proszę mi wierzyc, ze kwalifikowane do tego specyficznego oddzialu osoby sa wykształconymi ludzmi, z tytulem magistra w dziedzinie pielęgniarstwa a i nie rzadko specjalizacja. Jestesmy w stanie ocenic jaki lekarz jest komu potrzebny, ALE nie przeskoczymy tych durnych procedur narzuconych na nasze karki! Nie możemy same, bez papierka lekarskiego (skierowania) wyslac pacjenta do specjalisty. Niestety. Taka jest reforma… Przykro mi, ze uważa Pani Nas pielęgniarki za element głupiego społeczeństwa, bo tak nie jest. My po prostu mamy związane w tej kwestii rece. Czy Pani przyjmujaca była odpychajaca? – jakby dzień w dzień, albo co drugi dzień, sluchala Pani awantur „czemu tak długo”, „proszę ordynatora!” itp., itd., tez nie chciałaby Pani juz wdawać się w tlumaczenia i dyskusje które zazwyczaj nie wnosza niczego. Zatem bierna postawa to tez nasza zbroja przed atakami ze strony społeczeństwa-przecież nie jesteśmy winne temu systemowi!!!!

    • Przykro mi że poczuła się Pani obrażona tym artykułem ,ale napisałam go właśnie po to żeby pokazać jak załatwia nas(pacjentów )system i procedury i NFZ.A to że wykwalifikowana pielęgniarka została zatrudniona do odbierania telefonów i wypisywania formularzy to już inna sprawa.Szczególnie że jak podaje NFZ na swojej stronie,skierowania do:
      -ginekologa i położnika,
      - dentysty,
      - dermatologa,
      - wenerologa,
      - onkologa,
      - okulisty,
      - psychiatry,
      - poradni dla osób chorych na gruźlicę,
      - poradni dla osób zakażonych wirusem HIV,
      - poradni dla osób uzależnionych od alkoholu, środków odurzających i substancji -psychotropowych- w zakresie lecznictwa odwykowego.
      NIE POTRZEBA!
      Czyli sam pacjent ma się zakwalifikować do którego specjalisty ma się udać.
      I jak dla mnie może to również zrobić wykwalifikowana pielęgniarka,ale wszystkim nam wmówiono że tylko lekarz ma takie uprawnienia,sprowadzając role pielęgniarki do roli sekretarki.
      Pozdrawiam i życzę mało upierdliwych pacjentów :)

  8. Miałem ostatnio wątpliwą przyjemność odwiedzić z córką SOR w małym szpitalu powiatowym. Czytając powyższy wpis zazdroszczę Krakowianom, bo tam przynajmniej zostali w końcu pozytywnie „załatwieni”. U nas – masakra…

  9. Ale co jesteś taka zdziwiona, zawsze tak było. Najpierw bada internista, bo żadko zdarzają się przypadki okulistyczne, częściej chirurgiczne, ortopedyczne, dlatego na dyżurach w SOR są właśnie tacy specjaliści. To i tak miałaś szczęście, że cię wogóle przyjęli bez skierowania. I faktycznie karetki mają pierwszeństwo tak jak osoby z odziału na badania usg czy rtg lub inne, jeśli zostałaś skierowana przez Sor. Jakieś 2 tyg temu, wylądowałam z 2 letnią córką na Sorze dziecięcym,ale wcześniej byłam z nią u pediatry, który wezwał karetkę. Pani dr spytała czy mam transport żeby jechać do szpitala, ale powiedziała, że jest to zagrożenie życia i lepiej jak pojedziemy karetką bo szybciej i odrazu nas przyjmą. Więc nie wahałam się , owszem tam nas szybko przyjęli, ale na rtg czekałayśmy 2 godziny, bo właśnie poprzywozili pacjentów z oddziału i w dupie mieli, że czeka 2 letnie dziecko z dusznością, które musi wrócić na sor żeby podali mu sterydy rozkurczające płuca bo inaczej się udusi. Naszczęście wcześniej w przychodni pani doktor podała córce inhalacje i na sorze zanim nas wysłali na rtg też, które pomogły trochę uspokoić oddech. Cudownie by było, gdyby było po parenaście gabinetów na SOR w każdym odpowiedni specjalista, którego potrzebujesz, ale niestety oszczędzają i tak nie jest.

  10. Ojej!!! Jestem w szoku! nie ma dyżuru okulisty w tak wielkim mieście jak Kraków? to my w Poznaniu (200 000 obywateli mniej) nawet mamy! Okropnie współczuję Krakowiakom!
    My mamy 1 takie miejsce, i szczęśliwie w piątek kiedy wieczorem udałam się na dyżur po pomoc dla córeczki, Pani pediatra od razu nas tam nie odesłała, tylko podała adres i receptę, także mieliśmy się tam udać gdyby lek nie zadziałał. Na oczy zadziałał, ale to jednak grubsza sprawa bo teraz gorączki się ciągną. Wczoraj więc zadzwoniłam do pediatry się umówić już na rano, ale okazało się (nie pierwszy raz), że dzwoniąc we wtorek, umawiam dziecko na czwartek dopiero, bo wszystko pozajmowane! oby do jutra…

  11. Nic nowego, we Wrocławiu podobnie. Mąż też pojechał z córka na ostry dyżur okulistyczny do szpitala uniwersyteckiego w sobotnie popołudnie . A tam 1 lekarz okulista na cały Dolny Śląsk. ludzi pełno z Bierutowa, Strzegomia, miejscowych z Wrocławia i Bóg wie z kąd jeszcze. byli do 21 ( sześć godzin) i zrezygnowali. Bo kolejka ani drgnęła. Wrócili i co? Herbata do brzusia i na bolące oko az do poniedziałku, a w poniedziałek prywatna wizyta po pomoc. Pozdrawiam i życzę zdrowia.

  12. wcale mnie to nie dziwi, niestety w tych chorym kraju pierwszeństwo ma zalany w trupa menel przywieziony karetką na sor a nie dziecko, na które wypadła szyba z drzwi i broczy krwią… smutne ale prawdziwe bo na własne oczy oczy widziałam jak matka błagała żeby ktoś dziecko obejrzał czy to jest pilne czy nie. Jak przyjedziesz na Sor karetką to masz pierwszeństwo ale czy karetka do ciebie przyjedzie to już inna bajka. Lekarze też dają do wiwatu. Wyjdzie, każdego po kolei zapyta co komu dolega i oznajmi że czas oczekiwania na wizytę…..8 do 10 h! Niestety tylko po to żeby pacjent zrezygnował i sobie poszedł.

  13. Witamy w Polsce – kraju życzliwych ludzi i dobrobytu!
    Aż szkoda gadać co się dzieje z tą służbą zdrowia… a właściwie to z jej pracownikami. Taka osoba nie powinna tam pracować, bo przede wszystkim wprowadza pacjentów w błąd. 1:15 to naprawdę niezły wynik jak na przyjęcie przez internistę… :) Mam nadzieje, że oczko już zostało wyleczone i córa widzi normalnie… ;)

    http://szminkapoasfalcie.pl/

  14. No ja nie miałam takiego szczęścia,spędzilam na Sorze z synem 8 godzin,prześwietlono rękę-uf,nie jest złamana,mija miesiąc ręka puchnie,boli,jednak była zamana,teraz źle się zrosła,trzeba operować,SOR to największa porażka służby zdrowia.

  15. I co w tym zabawnego. ? Czemu miał służyć ten artykuł? Pokazaniu jakie mamy społeczeństwo?
    Istnieje jeszcze coś takiego jak Nocna i świąteczna pomoc lekarska ( POZ) i tam się trzeba było udać, a nie do SOR- i to nie szydercza procedura tylko segregacja. Po wtóre nie ma ” służby zdrowia”- jest ochrona- służ to w innych służbach, po wtóre stek bzdur zawiera ten artykuł- brak pod stawowej wiedzy – ” spuchnięte oko- potocznie- uszkodzona gałka oczna- anatomicznie dwie różne rzeczy i dwa odmienne stany , sam obrzęk powieki nie jest schorzeniem , które zagraża życiu i zdrowiu i również nie grozi utratą życia i zdrowia.To na tyle, płytki artykuł :(

    • Cieszę się ,że artykuł wywołał takie emocje :)
      Rozprawkę na temat „Powikłania procesu zapalnego spojówki i rogówki a rozległa martwica rogówki”
      opublikuje później.
      I chętnie poszłabym do przychodni,ale terminy na listopad a w świątecznej czy też nocnej pomocy lekarskiej nie ma okulisty.Żaden inny lekarz nie zdiagnozuje co się dzieje bo nie ma ani fluoresceiny ani lampy szczelinowej,żeby sobie to „opuchnięte oko” oglądnąć.

  16. Ktoś wymyślił taką procedurę, bo nie każdy ma rozbitą głowę, a szpital chce uniknąć oskarżeń o niewłaściwą daignozę, bo co jeżeli pani z rejestracji się pomyli…

  17. Widać cuda się zdarzają nawet w naszej rzeczywistości. Oby jeszcze raz stał się cud i stworzył NFZ z ludzką twarzą dla pacjenta

  18. Łatwo jest krytykować służbę zdrowia ale trudno jest wymyślić system który funkcjonowałby lepiej i wszyscy byliby zadowoleni, podatnicy płaciliby mało, pacjenci byliby szczęśliwi itd Jeżeli chcemy żeby nas lizano po pupie to idziemy do prywatnej kliniki, tylko wtedy bulimy. Pani w recepcji jest człowiekiem i może mieć zły dzień i tysiąc powodów żeby mieć zły humor. Proszę się zastanowić czy zawsze Pani jest miła i uczynna dla wszystkich swoich klientów w swojej pracy ?

  19. to co sie wyprawai w na SORach to jest kpina, podobnie SOR na Żeromskiego to jest 6 godzin czekanai do internisty potem sie czaka na wezwanie chirugra a potem chirurg kieruje albo USG, Okulista, RTG, urolog ( bardzo nieprzyjemny stary dziad który przyjmuje z łaską i twierdzi ze wszystko jest w porządku i zeby nie przesadzac bo nic nie boli >:( ) a potem znowu powrót do chirurga i czekanie koleja godzine, dziecko ze złamana reka, facet z pocieta krwawiacą dłonią, pan z noga w gipsie czekajacy na łamanie bo sie zle zrosło, dziecko z rozcietym policzkiem pod napuchnietym okiem. nic tylko siedziec i siedziec 6 godzin wyjęte z zyciorysu. wychodzac z tamtąd chce mi sie plakać jak widze tych wszystkich cierpiacych i cierpliwie czakających podczas gdy pobitych pijaków obsługuje sie natychmiast bo są przywożeni karetkami, widzac cos takiego mam ochote zdjac pasa i przylac takim menelom, bo ich sie traktuje nalezycie i to za moje podatki a ja mam sobie czekac bo skoro bylem w stanie przejechac 30 km to jestem w stanie wytrzymac 6 godzin. żenada

  20. Czy wydaje się Pani, że dyspozytor pogotowia do przypadku urazu okulistycznego wsadza do karetki okulistę, a ten jedzie i udziela pomocy? Lekarze, którzy jeżdżą w karetkach to zwykle specjaliści medycyny ratunkowej, czasem chirurdzy, anestezjolodzy lub interniści ale nie okuliści! Lekarz który ma dyżur w karetce, jeździ nią przez cały 12h dyżur. Bez względu na to do jakich przypadków są wezwania, nie jest wymieniany na innych specjalistów. To by było zbyt piękne i zbyt skomplikowane :)
    Pani w okienku rejestracji SOR, owszem, może może wywnioskować, że Pani córce potrzebna jest pomoc okulisty, ale rejestratorka nie jest od stawiania diagnozy medycznej – ona jest od znajomości procedur i wie, że jeśli na SOR nie ma okulisty, to skierowanie na konsultację okulistyczną musi wystawić lekarz SOR (zwykle chirurg lub internista).

    • Wybrałam się do szpitala Rydygiera dlatego,że posiadają i SOR i oddział szpitalny okulistyczny,gdzie zawsze,nawet w niedzielę dyżuruje choć jeden okulista.I nie chodzi mi o to żeby w karetce jeździł okulista,ale o sam fakt że dyspozytor pogotowia jest w stanie podjąć sam jakąś decyzję,wstępną kwalifikację,a wykwalifikowaną pielęgniarkę,zmusili do odbierania telefonów i podawania formularzy,a mogłaby spokojnie sama zrobić wstępną kwalifikację pacjentów.Ale najważniejsza jest procedura a nie człowiek.

  21. I co, tak długo 1h 15min? W między czasie 2 karetki, i pewnie paru co ” umierają” zdążył obsłużyć lekarz/lekarka. To tak źle? Nie dziw się że od rejestracji zbywają ludzi bo 3/4 pacjentów na SOR mogłoby spokojnie do POZ się udać… I później ludzie którzy są w naprawdę nałym stanie muszą czekać… do nich miej pretensje

  22. Może nie zawsze służba zdrowia funkcjonuje jak powinna i pewne sytuacje wydają się absurdalne, ale jako pediatra mogę tylko napisać, że tzw „spuchnięte oko” nie zawsze oznacza problem czysto okulistyczny i czasami wymaga leczenia przez lekarzy innej specjalności.

  23. Wierzę w każde słowo i dziwi mnie tak sprawny przebieg akcji :-). Niedawno w W-wie w szpitalu na Kopernika podobna sprawa.
    Czwartek, godzina 19.10 SOR.
    Jeden lekarz, który o 20 ma planowy zabieg! Znika na godzinę. Jak wraca, przyjmuje kogoś z karetki, potem z kolejki wg wywołań pielęgniarki i znów ktoś z ulicy i znów.
    WC dla pacjentów na piętrze! WC dla lekarza tuż obok kolejki małych, zapłakanych połamańców.
    Nagle, ok 23.30 wywołują moje dziecko – z urazem głowy i wyglądem jak po zderzeniu z pociągiem.
    Za taki standard płacę składki ponad 20lat?
    Następnym razem wzywam karetkę.
    Pozdrawiam

  24. Dokładnie ten sam scenariusz przerabiałam z córką w sierpniu we W-wiu. Córka ma 5 lat, komar dziabnął ją w łuk brwiowy w piątek po południu wysmarowałam fenistilem, dałam wapno a w sobotę rano powieka opadła do połowy policzka, zrobiła się cała sina. 6 godz czekania, odesłanie do okulisty ( a podobno byłam na ostrym dyżurze okulistycznym!!) dokładnie minuta wizyty recepta i po sprawie.

  25. SUPER MA PANI CÓRKĘ POMIMO ŻE JA OCZKO BOLAŁO TO POTRAFIŁA WESPRZEC CIEBIE AŻ MI SIE PŁAKAĆ CHCIAŁO JAK TEN ARTYKUL CZYTAŁAM

  26. Fakt – ze służbą zdrowia w Krakowie (jak i w całej Polsce) jest kiepsko – zwłaszcza jeżeli chodzi o okulistykę. Ale źle też znowu nie jest. Wystarczy wiedzieć gdzie się udać. Też swego czasu przechodziłem gehennę, gdy „wpadło” mi coś do oka. Teraz wiem, że w takim wypadku można się udać na ul Fiołkową (Wieczysta), do prywatnej przychodni (mają umowę z NFZ), ale dopiero od godz. 18-tej, lub do szpitala okulistycznego na oś. Na Wzgórzach, gdzie na pewno udzielą pomocy.
    A swoją drogą – co to za „służba zdrowia”, gdy praktycznie za wszystko trzeba już płacić, a kolejki (terminy) do specjalistów, sięgają kilku miesięcy !
    Na co idą nasze składki?
    Ale jeżeli Polacy dają się tak robić w konia przez nasz „kochany” rząd….
    Andrzej.

  27. Dzięki Pani wpisowi i Onetowi wiem gdzie uderzać w razie czego! Dziękuję :)
    Krakowianka.
    Ps: Mam nadzieję że Córa ma się już dobrze? Bardzo zaradne dziecię :) Pozdrawiam.

  28. no to się spisałąś. twoja przygoda rzuca na kolana. a końcowy wniosek- wprost genialny. zastanawiam się tylko po co takimi wypocinami zaśmiecać internet

  29. W kolejce siedzi 8 osób, wszyscy czekają po parę godzin, a w gabinecie spędzają 2 minuty… To dlaczego tyle czekają?

  30. Jak kiedyś chodziłem do lekarzy ich diagnoza jest na poziomie „z powietrza” więc na ich wiedzę i fach też bym powiedział że mają z powietrza – w głowie powietrze czyli pustka takich lekarzy jest na pęczki. Operacje jakie miałem w życiu też były na niskim poziomie jak i pielęgniarki i pielęgniarze.
    Przykładowo w jednej z operacji można było zrobić 2 rzeczy za 1 operacją z czego 1 rzecz była najważniejsza i podstawowa a druga przy okazji, bo jeśli robić by tą drugą rzecz jako podstawową to tylko prywatnie. Podczas operacji były teksty typu „zużyjemy to stare”, leciało im z rąk wszystko… i oczywiście na operacji zrobiono idealnie tą rzecz co można było przy okazji, a najważniejszą w 20%. Później pielęgniarz, który zajmował się miejscem pooperacyjnym mimo moich uwag, że nic się nie zmieniło i dalej tak mam jak przed operacją twierdził że to co innego, a pielęgniarki co podłączały kroplówkę to nawet tego nie potrafiły bo wyciekła cała na łóżko… – także taka jest w Polsce służba zdrowia totalne dno, a jeszcze jak ktoś im płaci to ich zakopuje w mule żeby było dno i metr mułu! ci lekarze nie są warci złamanego grosza a chodzą jak bogowie… tfu…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.